✨Lekcja odejścia.
- Emilia Dąbrowska

- 28 lis
- 2 minut(y) czytania
Wczoraj zmarła Agnieszka Maciąg. Pewnie już o tym słyszałaś. W świecie kobiet, które szukają sensu, troski i wewnętrznego światła, ta wiadomość rozeszła się jak poruszenie w ciele - ciche, głębokie, trudne do objęcia.
Nie wiedziałam, że chorowała. Kiedy zobaczyłam pierwszy nagłówek, pomyślałam, że to kolejny okrutny fake, taki, który żeruje na ludzkiej wrażliwości. Ale to była prawda. I poczułam przejmujący smutek. Bo z naszej kobiecej mapy - tej złożonej z autorek, przewodniczek, kobiet odważnie mówiących o tym, co ważne - zniknęła naprawdę istotna osoba. To ona wiele lat temu rozpoczęła w Polsce ruch, który dziś wydaje się oczywisty: dbanie o siebie, widzenie siebie, kochanie siebie. Dla wielu kobiet była jedną z pierwszych latarni.
Nie śledziłam jej od dawna, ale pamiętam jej książki. Szczególnie „Smak życia”. 2007 rok. Ja rok przed macierzyństwem. I dziś widzę, że to, co wtedy czytałam, osadziło się we mnie dużo głębiej, niż przypuszczałam. Wpłynęło na to, jak myślę, jak czuję, jak wybieram. I jestem jej za to wdzięczna.
Myślę, że wiele osób może teraz czuć zagubienie. Może zadawać sobie pytanie: skoro ona tyle wiedziała, tyle praktykowała, tak bardzo dbała o siebie - to dlaczego nie przełożyło się to na długie życie? Czy to wszystko ma sens?
A ja widzę to inaczej. Bardzo wyraźnie czuję, że dbanie o siebie nigdy nie było po to, żeby przedłużyć życie. Nie było polisą na przyszłość, gwarancją lekkości, obietnicą, że będzie długo i łagodnie. Nie było tarczą, która ma nas ocalić od wszystkiego.
Dbanie o siebie było - i zawsze będzie - o dobrym życiu teraz. O spełnieniu teraz. O obecności teraz. O miłości teraz. O odwadze, by czuć życie takie, jakie jest, a nie takie, jakie powinno być.
Nikt z nas nie wie, ile ma czasu. Ale każdy ma dzisiaj. I może uczynić ten dzień bardziej życzliwym, spokojniejszym, prawdziwszym. Może zatroszczyć się o siebie na swój sposób, w swojej skali. Może zobaczyć, że dobre życie nie zaczyna się wtedy, kiedy wszystko będzie idealne, ale wtedy, kiedy zaczynamy traktować siebie i innych z czułością.
Może cała filozofia, na której naprawdę warto się oprzeć, brzmi właśnie tak: róbmy dobre życie dzień po dniu, tak jak umiemy. Nie dla nagrody. Nie dla obietnicy. Nie na później. Dla siebie i innych. Tu. Teraz.
I może właśnie to jest najpiękniejsze, co zostaje po kimś takim jak ona - przypomnienie, że życie wydarza się w dzisiejszych chwilach. I że warto być w nich naprawdę.




Komentarze